|
Za oknem deszcz, śnieg, a czasem srogi mróz. Mąż w pracy, wszystkie koleżanki też, a jedyna psiapsiółka, która ma dziecko w wieku mojego, mieszka na tyle daleko, że ciężko nam się często odwiedzać. I jak tu nie wpaść w zimową baby-blusową depresję?
Słyszałam coś o spotkaniach klubów mam, ale te są organizowane w dalekiej Warszawie. Poza tym nie należę do osób przebojowych, które w 5 minut potrafią w nowym towarzystwie zawrzeć kilka nowych znajomości.
Tak wygląda jesienno-zimowa rzeczywistość wielu świeżo upieczonych mam. Nic, tylko zapaść w sen zimowy i czekać na wiosnę i na ładniejszą pogodę, kiedy to dłuższe spacery wrócą na tapetę. (fot. Joanna Siercha)
Mam pomysł jak dotrwać do wiosny w nienaruszonym (psychicznie) stanie. W Gdyni organizowane są spotkania mam. Raz w miesiącu, w czwartkowy poranek, spotykamy się w kawiarni F. Minga na pysznej kawie/herbacie i słuchamy co ciekawi ludzie mają nam (rodzicom/opiekunom) do powiedzenia. Dzieci zabieramy ze sobą, niech trochę porozrabiają w towarzystwie rówieśników. (fot. Robert Latoś)
Co dają takie spotkania? Mnie bardzo wiele: - mogę posłuchać ciekawej prezentacji na przeróżne tematy - może się czegoś nauczę, poszerzę horyzonty - jeśli jestem osobą nieśmiałą, mogę usiąść w kącie i nie muszę na siłę się z nikim bratać, nikt nie będzie mnie wyciągał za uszy do wspólnej zabawy, tańca ani żadnej innej formy aktywności - za to może ktoś podejdzie i zagada i okaże się, że nadajemy na tych samych falach - jeśli mam jakiś problem wychowawczo/pielęgnacyjny mogę podpytać mam czy mają podobne doświadczenia i mają na to jakieś cudowne recepty - mogę posłużyć radą innym osobom, może okaże się, że moja obecność bardzo pomoże innej mamie - nie muszę martwić się, że moje dziecko będzie zbyt głośne, a karmienie piersią kogoś skrępuje czy zgorszy - mogę odpocząć psychicznie i dla odmiany poczuć, że posiadanie dzieci to norma, a nie anomalia. Jak już gdzieś wcześniej napisałam, spotkania te traktuję jak ładowanie akumulatorów. Z każdego z nich wychodzę z dużym uśmiechem na twarzy, uczuciem ulgi i dużego wsparcia, jakie daje mi sama świadomość, że są dziewczyny, które, jak ja, żyją w świecie pieluch, obiadków, spacerów, zabawek i maleńkich ciuszków. (fot. Joanna Siercha) Do zobaczenia w F. Minga we czwartek 21.01. w godzinach 10:30-12:00 na karnawałowych przysmakach dla Maluchów, jakie przygotują dla nas Jola Słoma i Mirek Trymbulak. Zapraszamy Wszystkich Rodziców!
» 6 Komentarze
1Komentarz z wtorek, 19 styczeń 2010 12:37
Niestety nie mam jeszcze dzieci i nie wiem jak to jest ZYĆ TYLKO W ŚWIECIE PIELUCH ale zgadzam sie z autorką artykułu, spotkania dla mam są potrzebne i każdą z nich zachęcam do zawędrowania do kawiarni na ciekawy wykład połączony z miłymi pogaduchami przy na pewno dobrej kawie, a może nawet deserze. ..
2"żal" z wtorek, 19 styczeń 2010 13:33
Żal wielki mnie ogarnia że w Krakowie czegoś takiego chyba niema :(
3Komentarz z piątek, 22 styczeń 2010 22:01
Spotkania są naprawde fajne. Można spotkać ciekawych ludzi, wymienić sie doświadczeniammi z innymi rodzicami i miło spędzić czas (oczywiśie przy pysznej szarlotce z lodami).
4"w Krakowie sa kluby mam" z piątek, 22 styczeń 2010 23:25
W Krakowie działają 2 kluby mam - więcej informacji w zakładce "Organizacje"
5Komentarz z niedziela, 24 styczeń 2010 19:42
bardzo dziękuję :)
6Komentarz z poniedziałek, 25 styczeń 2010 21:21
Szkoda ze mnie nie udało sie bo mam chore dzieci mam nadzieje ze na nastepne spotkanie uda sie nam przyjsc :) pozdrawiam wszystkich
» Wyślij komentarz
Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze. Zaloguj się lub zarejestruj.
|